Dziennik 13 II 2006
Ten łikend byłem bardzo zajętym. W piątek poszedłem do kolegi żeby spróbowaliśmy wina. Ten kolega, który się nazywa Pat Mata, kupuje wina w Hizpanii na pracie i je bierze do Stanów Zjedonczonych. On sprzedaje sto rodzajów win Amerykaninom w dwadzieścia trzych stanach.
Wypiłem trochę wina białego i też trochę wina czerwonego. Pat mi uczył dużo o winie, i rozmawiał o wszystkie (na przykład, korkach, winogronach, i „taniny”). Wino nie jest mojim ulubionym napojem, ale niemniej bardzo się znajdowałem.
W sobotę, zrobiłem stronę pajęczyni, na grupie „Harvard Right to Life”. Nie skończyłem, ale dobrze zacząłem.
Dzisiaj, pogoda była bardzo ciekawa, bo padał śniek, i była zimno. Mój przyaciel Pat (jeszcze drugi Pat) i ja spróbowaliśmy latać latawiec, ale nie był dosyć wiatra, i sznurek się zapłątał. Kiedy Pat i ja zjedliśmy obiad, byliśmy mokrzy i zimni.
